ZARZĄD WOJEWÓDZKI
Stowarzyszenia Emerytów
i Rencistów Policyjnych w Katowicach
Jesteś tutaj Aktualności    /     Polemiki, opinie i przemyślenia...    /     Henryk Borowiński : KOMENTARZ POLITYCZNY    /     Tekst: Powiększ / Zmniejsz Drukuj stronę
Adres: ul. Lompy 19, 40-038 Katowice

Henryk Borowiński : KOMENTARZ POLITYCZNY

Jako zwykły obywatel jestem zatroskany o losy mojej Ojczyzny i mam prawo komentowania tych zjawisk, które mogą mieć wpływ na losy mojej rodziny, przyjaciół i naszego środowiska.

1. Stosunek do konfliktu na wschodzie Ukrainy.

Nie mam uprzedzeń zarówno do Rosji jak też do Ukrainy. Ubolewam, że w konflikcie zbrojnym po obu stronach giną ludzie. To jest bezsensowna wojna XXI wieku w Europie. A jeśli chodzi o historię XX wieku i konfliktów w ramach II wojny światowej, jestem powściągliwy w swoich ocenach. Szczególnie, gdy chodzi o problem Żołnierzy Wyklętych.

Wielokrotnie uczestniczyłem w uroczystościach środowiska policyjnego upamiętniających pomordowanych oficerów przez rosyjskie NKWD. Czytałem wiele publikacji na temat zbrodni na Wołyniu, gdzie zginęło 100 tysięcy Polaków (wg innych źródeł ponad 200 tysięcy). Przecierałem ze zdumienia oczy, kiedy 9 kwietnia 2015 roku prezydent Bronisław Komorowski wystąpił w Parlamencie Ukrainy, gdy uchwalono ustawę o uhonorowaniu członków UPA oraz obwarowano karami negowanie ich zasług. Teraz zakneblowano usta księdzu Tadeuszowi Isakowiczowi-Zaleskiemu i jemu podobnym. Ponadto prezydent RP swoją obecnością zaakceptował ten nieprzyjazny gest. Piszę ku przestrodze tym koleżankom i kolegom z naszego środowiska, którzy identyfikują się z poglądami wspomnianego duchownego, przez wzgląd na pamięć pomordowanych członków rodzin. A że żartów z Kijowem nie ma, przekonała się ostatnio Turcja jako członek NATO. Jej statek zawinął w celach handlowych do portu w Sewastopolu na Krymie, mimo wydanego zakazu przez władze Ukrainy i przez to został po pewnym czasie zatrzymany wraz z załogą. Akt nieprzyjazny. Naruszone zostało terytorium państwa – członka NATO przez agresora zewnętrznego, czyli Ukrainę. Oczywiście artykuł 5 Konwencji nie zadziałał. Można przypuszczać, że taki sam los spotka nasz kraj, gdy nie będzie takiej woli ze strony mocarstw. To jest pierwszy sygnał solidaryzmu w ramach sojuszu wojskowego. A teraz koszty naszego bezpieczeństwa zewnętrznego. Zgadzam się, że powinniśmy czuć się bezpiecznie. Uważam, że obecnie nakręcana jest histeria wojenna, aby uzasadnić wydatki. Jednak odczuwam dyskomfort, gdy o kosztach mówi się mało albo wcale. Ten temat nie jest przedmiotem debaty parlamentarnej. Po prostu na obronność- pieniądze, duże pieniądze – muszą być wyasygnowane z kieszeni podatnika. To nie tylko koszty uzbrojenia. Manewry i stacjonowanie wojsk obcych też kosztują. Szkolenia wojsk Ukrainy również nie za darmo. Środki budżetowe na te cele muszą być zapewnione. One się muszą znaleźć, niezależnie od naszej woli, woli zwykłych obywateli. W dobie mizerii finansowej- na służbę zdrowia, edukację, czy zablokowane od kilku lat wydatki na podwyżki płac dla policjantów- ciężar muszą udźwignąć najliczniejsi i jednocześnie najsłabsi. Czyli emeryci, a przede wszystkim emeryci mundurowi, wobec których można bezkarnie zastosować cięcia. Wymiar podwójny, bo zyska się publiczny aplauz, poklask i zarobi się słupki poparcia w wyborach parlamentarnych. Przyzwolenie społeczne zapewnione. Nasz los uzależniony jest od wielkiej polityki i musimy mieć tę świadomość.

2. Rok 2015 okresem wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

Jestem przyzwyczajony do spełniania obywatelskiego obowiązku, czynnego udziału w wyborach. Szanowny Czytelniku! Nie będę agitował za żadną partią polityczną. Pozostawiam każdemu wolną i nieprzymuszoną wolę. Jednak ochoczo zachęcam do masowego stawienia się przy urnach wyborczych. Mamy w ręku broń – kartę do głosowania. Musimy z tej broni korzystać. Zostając w domu, oddajemy pola naszym przeciwnikom. Nic nie zyskujemy, a wprost przeciwnie- mamy wiele do stracenia. Gdy pójdziemy do wyborów, będą się nas bać, gdy zostaniemy, będą się z nas śmiać. Zgadzam się z opiniami, że sytuacja polityczna jest trudna i skomplikowana. Przypomnę, że 1 kwietnia 2014 roku z inicjatywy Zdzisława Czarneckiego odbyło się spotkanie w Sejmie aktywu organizacji emerytów mundurowych z kierownictwem Sojuszu Lewicy Demokratycznej, na czele z Leszkiem Milerem. Nie byłem zwolennikiem bardzo ścisłych związków z tym ugrupowaniem, zarzucając kierownictwu partii prowadzenie awanturniczej polityki personalnej. Moje wystąpienie nie spodobało się prezydentowi Federacji i nie znalazło się w materiałach sprawozdania. Nie stawałem na podium podczas wywiadu po konferencyjnego SLD i nie wyraziłem zgody na szeroką publikację tego wydarzenia na stronie internetowej i Biuletynie Informacyjnym. Moja diagnoza, co do SLD w okresie roku czasu sprawdziła się, bo teraz przyszła kolej na trzyletnie zawieszenie w prawach członka Grzegorza Napieralskiego i kolejne robicie na frakcje. Sceptycy prognozują dalsze spadki poparcia. Uważam, że osiągnie próg wyborczy. Tylko jak zachowają się liderzy SLD wobec nas w przyszłości, gdy będziemy zabiegać o wsparcie parlamentarne, skoro prezydent Federacji kokietuje środowisko drobnych przedsiębiorców, które nie ma z nami wspólnych interesów, a szanse wejścia do parlamentu ma raczej zerowe. Moim prywatnym zdaniem należy regionalnie a nie centralnie tworzyć preferencje wyborcze. Liczę na mądrość liderów naszego Stowarzyszenia i wyczucie polityczne. Nie zgadzam się na żaden dyktat centralny.

3. Wojna polsko-polska.

Rocznica tragedii smoleńskiej 10 kwietnia, na nowo utrwala podziały w naszym społeczeństwie. Nie przemawiają żadne argumenty nt. przyczyn katastrofy.

Społeczeństwo męczy się i cierpi. Temat trudny staje się nudny. Pięć lat temu – 18 kwietnia 2010 roku w artykule SAM SIEBIE NA NOWO ODKRYWAM, zamieszczony w Biuletynie Informacyjnym nr 2 (36) 2010 komentowałem tamte wydarzenia, wieszcząc przyszłość: Żywi żywym znów będą czynić krzywdę w imię interesów partyjnych. W razie potrzeby sięgną po zmarłych. Czy starczy ludzkiej zwykłej uczciwości aby nie obciążać winą tych, którzy nie będą mogli się bronić, bo usta mają zamknięte na zawsze? Przez jakie piekło będą przechodziły rodziny ofiar? Jaki będzie styl walki o fotel pierwszego obywatela RP? Na myśl o brudnej polityce jaką czeka mój kraj, pryska czar cudownej atmosfery jedności narodowej. Osuszą się policzki po łzach szczerych. A szkoda.....

Starałem się zawrzeć w tamtym artykule emocjonalną cząstkę samego siebie. Pięć lat temu tragedia połączyła cały naród. W tamtych kwietniowych dniach byłem dumny, że jestem Polakiem.

Ciekawy jestem jakie są opinie kolegów?

 


Projekt i wykonanie: InforpolNET